Górne tło - E-VIVE
Tło treści Topic - E-VIVE
Tło treści topic turystyka - E-VIVE
ŚRODA,
  |  
IMIENINY: Ilony, Jerzego, Wojciecha
  |  
Zaloguj się lub użyj konta:
 

Ruszył proces Tusk-Urban za żart primaaprilisowy

PAP  

Do sierpnia Sąd Okręgowy w Warszawie odroczył cywilny proces Donalda Tuska przeciw wydawcy "Nie" za tekst o rzekomych wypowiedziach premiera na Stadionie Narodowym, co okazało się żartem primaaprilisowym.

Warszawa, 15.05.2013. Redaktor naczelny tygodnika "Nie" - Jerzy Urban na korytarzu sądu okręgowego w Warszawie, 15 bm. Przed Sądem Okręgowym w Warszawie rozpoczął się proces, jaki premier Donald Tusk wytoczył spółce Urma, wydawcy "Nie" za naruszenie dóbr osobistych. Chodzi o opublikowane w wydaniu z 1 kwietnia br. rzekome stenogramy podsłuchanych rozmów premiera Tuska i innych polityków podczas meczu Polska – Ukraina. (mr) PAP/Bartłomiej Zborowski
Ruszył proces Tusk-Urban za żart primaaprilisowy. Fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

 

To udany żart, nie przeproszę - zastrzega Jerzy Urban.

Szef rządu zdecydował się pozwać wydawcę tygodnika "Nie" za publikację, która w internecie ukazała się w piątek 29 marca. Napisano tam, że za pomocą specjalistycznego sprzętu szpiegowskiego dziennikarzom udało się podsłuchać rozmowy premiera Tuska z innymi VIP-ami na trybunie honorowej Stadionu Narodowego, podczas meczu piłkarskiego Polska-Ukraina. W tekście pojawiły się wypowiedzi przypisane m.in. Tuskowi, Lechowi Wałęsie, Jolancie Kwaśniewskiej i Grzegorzowi Schetynie. Padały nieparlamentarne zwroty.

Wkrótce potem Urban oświadczył, że tekst był żartem primaaprilisowym, a wszystkie wypowiedzi zostały zmyślone. Pozew przeciw wydawcy "Nie" 2 kwietnia został skierowany do sądu. Rzecznik rządu Paweł Graś zapewnił, że pozew premiera jest "prywatny". "Donald Tusk złożył go jako osoba prywatna, a nie premier" - podkreślił rzecznik. Przypomniał też, że publikacja "Nie" pojawiła się w internecie w piątek 29 marca, a prima aprilis był w poniedziałek, 1 kwietnia. "Przez to wiele osób potraktowało tę publikację śmiertelnie poważnie, zaczęła ona funkcjonować w przestrzeni publicznej" - mówił Graś.

W pozwie skierowanym do sądu przez mec. Magdalenę Witkowską - radcę prawnego z Sopotu - Tusk żąda przeprosin w tygodniku Urbana i w innych mediach (także na portalach internetowych - nie tylko informacyjnych, ale i tych zwanych plotkarskimi) za podanie nieprawdziwych informacji, które "godzą w jego dobre imię i podważają zaufanie niezbędne do wykonywania funkcji premiera".

"Premier obraził się na społeczeństwo, bo tak wielu internautów uwierzyło w ten żart, który nawiązywał do tego, jak ze sobą rozmawiają dygnitarze" - komentował Urban przed wejściem do sądu. Tusk nie przybył do sądu (powód nie ma takiego obowiązku - red.).

W odpowiedzi na pozew sami pozwani przyznali, że rozmowy zostały wymyślone; zostało to wyjaśnione dzień po 1 kwietnia. "Pismo +Nie+ jest periodykiem o charakterze satyrycznym - co wie sam powód - jak wynika z pierwszego zdania pozwu" - podkreślili pozwani. Przywołali liczne orzeczenia w sprawach prasowych Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, potwierdzających specjalne traktowanie satyry w publicystyce. "Bardzo się cieszę, że pozwani przytoczyli te orzeczenia ze Strasburga. One świadczą na naszą korzyść" - odpowiadała prawniczka Tuska.

Mec. Włodzimierz Sarna przekonywał w środę, że nie może być przedmiotem sporu o naruszenie dóbr osobistych żart primaaprilisowy z gazety o profilu satyrycznym. "Ponadto pozew nie został sporządzony precyzyjnie i powód nie wykazał, które z konkretnych wypowiedzi naruszyły jego dobra osobiste, które wypowiedzi w szczególności traktują go jako osobę o niskich standardach etycznych, i które przypisane mu wypowiedzi szczególnie podważyły zaufanie niezbędne do sprawowania przezeń funkcji premiera" - dodał.

W czasie rozprawy mec. Witkowska oświadczyła, że powodowie zmieniają żądanie pozwu, poszerzając liczbę portali internetowych, na których Urban miałby zamieścić przeprosiny. Początkowo w pozwie zakładano, że przeprosiny mają się ukazać na czterech portalach. W rozszerzeniu pozwu dopisano jeszcze cztery, na których informacja także się znalazła. "Jeśli ktoś pomawia innych musi ponieść choćby minimalną odpowiedzialność" - mówiła dziennikarzom po rozprawie pełnomocniczka Tuska.

Zarazem - w związku z tym, że Urban sam przyznał, iż wiadomość była zmyślona - prawniczka Tuska wycofała żądania, aby naczelny "Nie" musiał przyznawać to w specjalnym oświadczeniu. Z tego samego powodu mec. Witkowska odstąpiła od wniosku o przesłuchanie premiera przez sąd.

"Gdy 2 kwietnia wnoszono pozew, nieznana jeszcze była informacja, że publikacja jest żartem primaaprilisowym. Wydawało się, że mamy do czynienia z ekscesem satyry" - mówiła mec. Witkowska, używając terminu oznaczającego przekraczanie granic dozwolonej satyry.

Urban, pytany o to przez dziennikarzy, nie zgodził się z tą oceną. "Był to żart primaaprilisowy - bardzo udany, bo wiele osób uwierzyło w to, że tak rozmawiają ze sobą dygnitarze. Ekscesem satyry by było, gdybym napisał, że premier gwałci małe dzieci w przedszkolu. Ale gdybym napisał, że premier ukradł dzieciom piłkę, którą grał potem z kolegami - to by granic satyry nie przekraczało" - przekonywał.

Sąd odroczył proces do 14 sierpnia. Do tego czasu strony mają przekazać mu dodatkowe argumenty i sprecyzować, których świadków chcą przesłuchać.

TAGI:



Komentarze:

KS VIVE TARGI KIELCE
cookies
X ZAMKNIJ

Portal E-VIVE korzysta z plików typu cookies, (tzw. ciasteczka).

Wchodząc na naszą stronę, zgadzasz się na ich używanie. Żeby dowiedzieć się więcej o polityce E-VIVE dotyczącej cookies i zmianach ustawień swojej przeglądarki, kliknij tu.


Znajdziesz nas w Google+
Zobacz nasz profil na Twitterze:
Obserwuj @evivepl

Poleć nas:
Tweetnij

Napisz do nas:
Tweet to @evivepl
Przeciągnij i upuść powyższe logo na ikonkę strony startowej (domek) na pasku przeglądarki.
Potwierdź wybór, klikając "Tak"
Lifestyle - magazyn - E-VIVE